Dziennik.plFilm

Środa, 23 maja 2012

Imieniny: Iwony, Emilii, Dezyderiusza

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 36°C

Geoffrey Rush – pirat na królewskim dworze

2011-03-08 | Ostatnia aktualizacja: 14:59 | Komentarze: 1 | skomentuj
Geoffrey Rush grywa wyłącznie pijaków, szelmy, awanturników, idiotów i mądrych głupców. Nigdy amantów

Geoffrey Rush grywa wyłącznie pijaków, szelmy, awanturników, idiotów i mądrych głupców. Nigdy amantów / Materiały prasowe

W tym roku przepadł w oscarowym wyścigu, choć jego kreacja w "Jak zostać królem" należy do najwyśmienitszych popisów aktorskiego kunsztu, jakie mieliśmy okazję podziwiać w ostatnich latach na dużym ekranie. Jednak Geoffrey Rush nie potrzebuje kolejnych potwierdzeń swojego talentu. On już wygrał wszystko.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Nazywany jest potrójnym królem. Zdobył trzy najważniejsze amerykańskie nagrody aktorskie: Oscara, Emmy i Tony. Jest też dowodem na to, że życie zaczyna się po czterdziestce. On sam miał 45 lat, kiedy stał się międzynarodową gwiazdą. Sławę (wraz z Oscarem) przyniosła mu rola genialnego pianisty i kompozytora Davida Helfgotta w "Blasku". Wcześniej nawet w jego rodzimej Australii mało kto o nim słyszał. Znali go tylko miłośnicy teatru. Dziś Rush uważany jest za narodowy skarb.

Przed "Blaskiem" Rush rzadko występował w filmach. Dostawał w nich głównie epizody. "Nic dziwnego, wyglądałem wtedy jak embrion", żartuje dziś Rush. "Kiedy oglądam swoje stare filmy, łamię sobie głowę: jak ktoś w ogóle chciał mnie angażować? Z takim wyglądem?!". Helfgott był jego pierwszą główną rolą. Solidnie się do niej przygotował. Zaprzyjaźnił się z Helfgottem. Spędzał z nim wiele czasu, obserwując jego sposób mówienia, mimikę, ruchy. Wiernie odtworzył je przed kamerą. Nauczył się też grać na fortepianie. W efekcie stworzył kreację wybitną. Pod jej wrażeniem była nie tylko Amerykańska Akademia Filmowa. Rush zdobył także przyznawany przez zrzeszenie krytyków Złoty Glob oraz nagrody brytyjskiej i australijskiej akademii filmowych.

Posypały się także filmowe propozycje. Rush stał się specjalistą od ról wszelkiej maści ekscentryków i szaleńców. Śmieje się, że gra wyłącznie "pijaków, szelmy, awanturników, idiotów i mądrych głupców. Nigdy amantów". Był markizem de Sade w "Zatrutym piórze", nieprzejednanym inspektorem Javertem w "Nędznikach", niebezpiecznym sir Francisem Walsinghamem w "Elizabeth" i "Elizabeth. Złoty wiek", Lwem Trockim we "Fridzie". Ekscentryków gra także na scenie i zawsze odnosi w tych rolach sukces. Wysoko oceniono jego błazna z "Króla Leara" czy występy w "Król umiera" i "Zapiskach wariata" (ostatnio znowu wrócił do roli w sztuce Gogola, to właśnie z jej powodu pojawił się na Oscarach z ogoloną głową). Teraz marzy o roli Don Kichota.

Jak został królem

Sam Rush woli repertuar komediowy. Chętnie więc wraca do roli kapitana Barbossy w kolejnych częściach "Piratów z Karaibów". Stara się przemycić komediowe akcenty także do swoich poważniejszych ról. Tak zrobił w "Jak zostać królem". Rola królewskiego terapeuty przyniosła Rushowi czwartą już nominację do Oscara. Ale mało kto wie, że bez Rusha film w ogóle by nie powstał. "Jak zostać królem" został bowiem napisany przez Davida Seidlera jako sztuka teatralna. Dopiero Rush przekonał autora, by przerobił tekst na scenariusz filmowy.

Julia Daniszewska
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
12następna »
Wypowiedzi: 1
  • ~gofry2011-03-08 17:47

    G. Rush genialny Australiczyk!!!

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «