"Młyn i krzyż" z fascynacji Brueglem. Lech Majewski o swoim filmie
"Młyn i krzyż" był zwieńczeniem młodzieńczej fascynacji malarstwem Pietera Bruegla i całych dni spędzanych przed jego obrazami – mówi Lech Majewski, którego ostatni film jest własnym odczytaniem brueglowskiej "Drogi na Kalwarię".
- Lech Majewski ożywia obraz Bruegla
- Jak się robi kino w stylu Sundance?
- Z Katowic prosto do Hollywood
- Minister znalazł pieniądze na podwyżki dla lekarzy
- Posłowie obniżyli sobie pensje bardziej niż planowali
- Kultowe filmy Lecha Majewskiego na DVD
- Duży problem z obrazami van Gogha
- Krzyż stanął na kopule Świątyni Opatrzności Bożej
- "Młyn i krzyż" do oglądania w kinach
- Charlotte Rampling i Rutger Hauer z wizytą w Warszawie
- Charlotte Rampling i Rutger Hauer: "Młyn i krzyż" to rewolucja w kinie
- Lech Majewski: Estetyka zwyciężyła
- Odczytać Bruegla na nowo
- Wyrok w sprawie krzyża. "Polski rząd stracił okazję, by dziś świętować"
-
Żywe obrazy z Młyna i krzyża
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Najnowszy film Majewskiego "Młyn i krzyż", którego światowa prapremiera odbyła się w końcu stycznia na Festiwalu Filmowym Sundance w USA, jest próbą autorskiego odczytania słynnego dzieła Pietera Bruegla pokazującego w niezwykły sposób mękę Chrystusa.
Przebywający w Paryżu Lech Majewski, gdzie 2 lutego w Luwrze odbył się pokaz jego filmu "Młyn i krzyż", tak mówił o swoich inspiracjach malarstwem Bruegla.
"Byłem Brueglem zafascynowany od szczenięcych lat. Jeździłem wtedy do mojego wujka w Wenecji przez Wiedeń. Najpierw nocnym pociągiem z Katowic do Wiednia, gdzie spędzałem cały dzień i potem wsiadałem w nocny pociąg do Wenecji" – wspominał reżyser.
"Dnie wiedeńskie spędzałem w Kunsthistorisches Museum w Sali 10. przed Brueglem. I on mnie zawsze fascynował, był bardzo tajemniczy. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale miał jakiś magnes, przyciągał mnie. Teraz po wielu latach widzę, że ten magnes owocuje >>Młynem i krzyżem<<, i widzę, że ludzie go odbierają i przeżywają bardzo silnie, co jest dla mnie niesamowite, bo to trudny film" – dodał Majewski.
Twórca zaznaczył, że pomysł na "sfilmowanie" "Drogi na Kalwarię" podsunął mu kilka lat temu historyk sztuki Michael Gibson, autor książki o tym dziele Bruegla.
"Gibson chciał, by to był film dokumentalny. Nie robię dokumentów, więc powiedziałem, żeby nakręcić fabułę" – relacjonował Majewski. "On się złapał za głowę, powiedział: >>Chyba oszalałeś, Lechu. Nie da się zrobić fabuły, to niemożliwe!<<. Na co ja odparłem: >>Właśnie dlatego, że nie jest to możliwe, to najlepszy powód, żeby to zrobić. Rzeczy niemożliwe są zawsze najciekawsze+<<" – dodał reżyser.
Źródło: PAP


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!