Dziennik.plFilm

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Z punktu widzenia pogrzebowego mówcy

2007-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 08:53 | Komentarze: 0 | skomentuj
OdgrobadogrobaChorwacja Slowenia 2005  FOT. VIVARTO/ TOFIFEST

OdgrobadogrobaChorwacja Slowenia 2005 FOT. VIVARTO/ TOFIFEST / Inne

Bałkański tygiel nastrojów wiodący ku śmierci i ku życiu jednocześnie. "Odgrobadogroba" zaskakująco harmonijnie łączy całkiem znośną lekkość bytu z ciężarem grobowej deski.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Tradycja bałkańskich smutnych komedii wciąż kusi, by jak Emir Kusturica wpisywać egzystencjalne i historyczne bóle w konwencję śmiechu przez łzy. "Odgrobadogroba" Słoweńca Jana Cvitkoviča to najnowszy dowód na to, że gatunek ów wcale nie wyczerpał swego potencjału i że w ramach rodzajowego obrazka da się zmieścić więcej niż z pozoru może się wydawać.

Cvitkovič zabiera nas w magiczno-naturalistyczny bałkański mikrokosmos, a przy okazji odważnie przekracza jego granice. Przenosimy się do prowincjonalnej wioski gdzieś w słoweńskim regionie Karst. Zaludnia ją cała galeria cudownie kolorowych ekscentryków z problemami. W centrum mamy pogrzebowego mówcę Pero wyciskającego łzy z uczestników każdej ceremonii i salwy śmiechu z widzów. To wokół niego krąży cała reszta. Ojciec, który po śmierci matki stracił ochotę do życia i na bardzo wymyślne sposoby próbuje popełnić samobójstwo. Siostra Vilma z synkiem i brutalnym mężem. Głuchoniema Ida żyjąca we własnym świecie i zakochany w niej Šuki, najlepszy przyjaciel Pero, spędzający życie na dopieszczaniu starego samochodu. Sam Pero też się zresztą zakochuje - w ślicznej Renacie. Tyle że jest zbyt nieśmiały, by pozwolić sobie na coś więcej niż odprowadzenie jej do domu.

I tak się tu toczy sielskie anielskie życie z absurdalnym kolorytem, uroczą dezynwolturą, dowcipem kontrastującym wszystko ze wszystkim i nieśpiesznym poszukiwaniem jasnej strony życia. Do czasu, gdy Pero w końcu odważy się na coś więcej z Renatą. Gdy jego ojciec wreszcie zrobi sobie krzywdę. Gdy Ida rozpali namiętności w wioskowych opryszkach. I gdy mąż Vilmy ostatecznie dorobi się guza. Wtedy czarna komedia zupełnie niepostrzeżenie zamienia się w białą tragedię, a raz uruchomionej lawiny nieszczęść nie da się już zatrzymać. Przybywa więc grobów na cmentarzu, a Pero ma masę roboty.

Na takich zmianach tonu i nastroju poległo już wielu, jednak ryzykowna wolta w wykonaniu Cvitkoviča jest prawdziwym majstersztykiem. Ciężar mrocznych tajemnic, drzemiącego w idyllicznych wioskowych zakamarkach okrucieństwa nie przytłacza, a jedynie wytrąca z beztroskiego błogostanu. Atmosfera gęstnieje, każdy kolejny kadr jest ciemniejszy od poprzedniego, śmiech zamiera na ustach, ale w zupełnie alchemiczny sposób czerń nie zasnuwa bieli ani nawet nie zamienia jej w szarość.

Cvitkovič snuje swe wątki, nanizując na nić groteskowy rodzinny dramat, biblijną przypowieść, symboliczne sensy i racjonalną przyziemność. I mimo oporu udaje mu się utrzymać opowieść w ryzach. Aż do przepięknego finału, w którym komedia, dramat, horror, magia i naturalizm splatają się w misterny patchwork z wyszytą barwną refleksją nad wielokształtem życia.

Wojtek Kałużyński
Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

    Najczęściej komentowane