Ridley Scott: Filmy science fiction są martwe
"Filmy SF są tak martwe, jak westerny. Nie ma w nich nic nowego" - mówił na trwającym właśnie 64. Festiwalu Filmowym w Wenecji jeden z najsłynniejszych reżyserów, Ridley Scott, twórca "Obcego" i "Łowcy androidów".
- Nowocześni kowboje w dżungli miasta
- Triumfalny powrót spagetti westernu
- Gorzkie portrety współczesnego świata
- Mistrzowie są zmęczeni
- Ridley Scott ma "Dobry rok"
- "Jestem legendą" trafia do polskich kin
- Ridley Scott człowiekiem z wysokiego zamku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dla Scotta najlepszym filmem SF jest "2001 Odyseja Kosmiczna" Stanleya Kubricka. Od czasów tego dzieła nie stworzono nic lepszego. A kolejni reżyserzy korzystają już ze sprawdzonych pomysłów. Dla niego "Matrix", "Dzień Niepodległości" czy "Wojna Światów" to jest jedno i to samo. Przez to jeden z jego ukochanych gatunków idzie tą samą drogą co westerny.
"Za dużo efektów, za mało treści, do tego jeszcze słabe scenariusze" - ocenia reżyser. Według niego, ludziom się znudzi oglądać cały czas te same wątki i przestaną oglądać SF, a wtedy trzeba będzie naprawdę wielkiego reżysera, by przywrócić gatunkowi popularność. A Ridley Scott wie, co mówi. Bo to on stworzył największe dzieła SF, jak "Obcy, ósmy pasażer Nostromo" czy "Łowcę androidów".












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!