Dziennik.plFilm

Wtorek, 22 maja 2012

Imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 37°C

Piwniczne zaloty w "Sadyście"

2007-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 02:21 | Komentarze: 0 | skomentuj
SADYSTAFOT. VISION

SADYSTAFOT. VISION / Inne

W "Sadyście" leje się krew o podejrzanie rzadkiej konsystencji. Trupy ożywają, a blondynki w każdej scenie wyglądają, jakby właśnie wyszły od kosmetyczki. Słowem, cuda na kiju.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Na ekranie pojawia się nieprzyzwoicie ładna dziewczyna (Elisha Cuthbert). Jest modelką, twarzą z reklam, niedostępnym obiektem pożądania. Niedostępnym? To jest horror mający spełnić najbardziej skryte fantazje widza, więc już za chwilę znajdzie się ktoś, kto ją porwie. Dziewczyna budzi się w ciemnym pokoiku. Nagle jedna z jego ścian okazuje się oknem, z którego widać plażę i palmy. Śpiewają ptaki, szumi ocean.

Myślę: genialny pomysł - psychopata uprowadził swoją ofiarę na bezludną wyspę. Nic z tego. Okno okazuje się jedynie projekcją, która ma psychicznie zdołować modelkę, a my po raz kolejny obejrzymy film rozgrywający się w czterech ścianach. Kłania się "Kolekcjoner" z freudowskim Terence’em Stampem, pragnącym wyleczyć kompleksy przez uwięzienie w piwnicy pięknego kobiecego motyla. To od niego się zaczęła przed laty moda na historie o piwnicznych romansach, która dziś eksploduje w kinie zarówno azjatyckim, jak i amerykańskim.

Wielkim zaskoczeniem jest nazwisko reżysera. Roland Joffe to przecież człowiek, który nakręcił niegdyś "Misję" i "Pola śmierci". W "Sadyście" ten 60-letni twórca wchodzi na żerowisko młodych wilków współczesnego horroru. Próbuje z Elim Rothem licytować się na obrzydliwości. Pokazuje twarze oblane kwasem, związane ciała w konwulsyjnych drgawkach, wyrwanie zębów kombinerkami. Lecz o ile w "Hostelu", zwłaszcza jego drugiej części, było coś perwersyjnie pociągającego, o tyle "Sadysta" jest żałosny, ponieważ ujawnia ambicje artystyczne reżysera. Tu nie chodzi o posokę i seks, lecz o dotarcie do istoty życia! Przez cały film przewija się pytanie: "Co jest realne?", powtarzane przez ofiarę i oprawcę.

Jeszcze większym szokiem niż udział Joffego w tej farsie, jest nazwisko Larry’ego Cohena jako twórcy pomysłu oraz współscenarzysty. Wygląda to tak, jakby nestor horroru próbował na siłę wymyślić kasowy przebój, przejrzał więc box office’y, zobaczy, że w ostatnich latach najlepiej sprzedawała się "Piła" i nagryzmolił coś podobnego. Bezdennie głupiego, pozbawionego choćby jednej oryginalnej "grzesznej przyjemności".
Piotr Mańkowski
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «