Nie wiemy, jaka była reakcja dystrybutorów na festiwalu, ale od 19 maja społeczność w sieci oszalała na punkcie stylu, w jakim John Rambo powraca w czwartej kinowej odsłonie. Stworzony, dosłownie, jako produkt zimnej wojny na zlecenie rządu Ronalda Reagana, walczył z niezrozumieniem, komunistami i wietnamską partyzantką. Dziś Rambo zatoczył pełne koło i wrócił do Azji. A konkretnie do Birmy, gdzie przyszło mu ratować pracowników organizacji pokojowej.


Sądząc po ilości krwi na ekranie i brutalności samego filmu, produkt końcowy nie będzie przeznaczony dla małoletnich widzów. Znając jednak rzeczywistość, nikt nie powstrzyma spragnionego ekranowej krwi tłumu maniaków gier komputerowych i "teen-slasherów" z całego świata, bez względu na wiek.

Rambo odtwarzany z VHS-u był bohaterem dzieciństwa. Rambo wyrywający gołymi rękami gardło i obcinający głowy potężnym nożem najpewniej będzie nim nadal.

Ogromne podziękowania dla serwisu Ain't It Cool.