Prędzej czy później każdy amerykański gwiazdor rapu trafi na duży ekran. Mają osobowość, charyzmę i przyciągają uwagę. Nic dziwnego, że reżyserzy bez oporów proponują im role w filmach.

Jednak tylko niektórzy zrobili w kinie prawdziwą karierę, ba, wręcz zmieniło profesję i z wykonawców rapu stali się rasowymi aktorami. Szlaki tej niełatwej metamorfozy przecierał z pewności Ice-T.

Zadebiutował on małą rolką w 1983 roku w filmie "Flame". Nikt jeszcze wtedy nie wiedział, że już wkrótce otrzyma on przydomek "ojciec gangsta rapu". Potem przyszedł rok 1991 i pojedynek z Wesleyem Snipsem w filmie "New Jack City" oraz rola w obrazie "Trespass".

Ice-T sporą popularność zdobył także, występując jako policjant w serialu "Law And Order: Special Victims Unit". Raper do dziś nie zerwał z filmem. Tyle tylko, że teraz zajmuje się produkcjami filmów porno.

Po nim na ekrany kin trafiła cała czołówka czarnoskórych raperów: LL Cool J, Snoop Dog, Ice Cube czy DMX. Często grali rolę tych, z którymi mogli stykać się codziennie w murzyńskich gettach, czyli handlarzy narkotyków i gangsterów.

Kino pokochało i jednocześnie pochłonęło Marka Wahlberga, znanego wcześniej jako raper Marky Mark. Przełomową była dla niego z pewnością rola młodego aktora porno w filmie "Boogie Nights".

Zebrał wtedy bardzo pochlebne opinie krytyków. Granie w filmach tak spodobało się raperowi, że później wystąpił jeszcze w takich znanych obrazach, jak "Gniew Oceanu" i "Infiltracja".

Za drugoplanową rolę w tym filmie Mark był nawet nominowany do Oscara. Prawdziwą śmietanką wśród raperów-aktorów tworzą z pewnością Will Smith i Queen Latifah.

Ta ostatnia zadebiutowała w filmie rolą u Spike'a Lee w "Jungle Fever" z 1991 roku. Potem przyszły role m.in. w "Kuli", "Desperatkach", "Kolekcjonerze kości" i "Wszystko się wali".

Była też już nominowana do Oscara za rolę w musicalu "Chicago". Queen Latifah nigdy nie była grzeczną dziewczynką. W 1996 roku została zatrzymana przez policję za nielegalne posiadania broni i marihuany, a przecież przydomek Latifah oznacza "delikatne i wrażliwe".

W 2003 roku jeden z amerykańskich magazynów kolorowych umieścił ja na piątym miejscu w plebiscycie na największego imprezowicza Hollywood.

"Książę z przedmieścia", czyli Will Smith, zadebiutował na ekranie właśnie w serialu pod takim samym tytułem. Na wielkim ekranie zaczynał od ról drugoplanowych. Tak było m.in. w filmie "Made in America", gdzie zagrał u boku Whoopi Goldberg.

Potem przyszły już jednak wielkie sukcesy za role w filmach "Bad Boys", "Dzień Niepodległości" i "Faceci w czerni". Dzięki temu, dzisiaj to już ceniony i wzięty aktor.

Will nie może usiedzieć w miejscu. Kilka lat temu stwierdzono u niego ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Aktorstwo i nagrywanie to zatem znakomita dla niego terapia. Trzy lata temu zajął drugie miejsce w plebiscycie na najbardziej romantyczne gwiazdy Hollywood.

Jak na rapera to całkiem niezły wynik. Jako aktor potrafi już dokonywać niełatwych wyborów. Swego czasu zaproponowano mu rolę Morpheusa w filmie "Matrix", ale Will ją odrzucił. Był pierwszym hip-hopowym artystą nominowanym do filmowej nagrody Złotego Globu.

Jeden z amerykańskich portali internetowych opracował nawet listę dziesięciu najlepszych aktorów wśród raperów ostatnich lat:

1. Will Smith
2. Queen Latifah
3. Mark Wahlberg
4. Ice Cube
5. Mos Def
6. LL Cool J
7. Ice-T
8. Tupac Shakur
9. DMX
10. Snoop Dog