Na hit nadchodzących miesięcy typuję "Obsługiwałem angielskiego króla" (premiera 18 maja), pierwszy od 12 lat (nie licząc epizodu "Wiolonczela" w "10 minut później") film Jiriego Menzla na podstawie powieści Bohumila Hrabala. Menzel powrócił w świetnej formie, bawi, choć oglądając jego film, uśmiech nigdy nie przechodzi w chichot, raczej w bolesny grymas. Krytycy przyznali mu Nagrodę Fipresci na tegorocznym festiwalu w Berlinie.

Warto czekać na wzruszającą biografię Edith Piaf "Niczego nie żałuję" (premiera 11 maja). Choć film nie przynosi nowego spojrzenia na życie wielkiej artystki, trudno oprzeć się jego urokowi i świetnej grze Marion Cotillard (Piaf). Miłośnicy talentu Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza wreszcie poznają "Grind House" (8 czerwca): dwa autorskie 60-minutowe filmy grozy, w klimacie miejskiego kina klasy B z lat 30. i 40.

Trudno też nie ucieszyć się z powrotu "Shreka" (29 czerwca). Jeśli trzecia część uda się animatorom z Dreamworks tak dobrze jak poprzednie, to należy się im wpis do Księgi rekordów Guinessa.

Z zainteresowaniem czekam też na kostiumowego "Moliere'a" (czerwiec). Z dwóch powodów: ze względu na fantastycznego Romaina Durisa w tytułowej roli i niesamowitą, autentyczną historię zaginięcia pisarza, nad którym głowią się od lat biografowie autora "Świętoszka".

Fani liczą dni do nowego Allena. "Scoop - Gorący temat" miał światową premierę w sierpniu ub.r., a u nas dopiero 18 kwietnia. Ze skandalicznym opóźnieniem będziemy mogli też docenić sensację festiwalu w Gdyni - świetne "Parę osób, mały czas" Andrzeja Barańskiego (premiera 27 kwietnia), kameralnie skupiony film pokazujący dziwny związek Mirona Białoszewskiego (obsadowy strzał w dziesiątkę - Andrzej Hudziak) i niewidomej poetki Jadwigi Stańczakowej (znakomita Krystyna Janda).

Wśród produkcji z naszej części Europy nie można też przegapić pięknej "Euforii" Iwana Wyrypajewa (premiera 20 kwietnia), smutnej miłosnej historii nad cichym Donem. A dla miłośników egzotyki bodaj pierwsza na polskich ekranach produkcja kazachska (podziękujmy Boratowi) "Nomad" (premiera 11 maja).

Nie zabraknie też czystej rozrywki - "Szklanej pułapki 4" (premiera 29 czerwca) nie trzeba nikomu przedstawiać. Podobnie "Spider-Mana 3" (4 maja) i "Piratów z Karaibów. Na krańcu świata" (25 maja). Na solidny, mroczny film akcji zapowiada się "Zodiak" Davida Finchera (1 czerwca) ze świetną obsadą - Garym Oldmanem, Robertem Downeyem Jr. i Jakem Gyllenhaalem - o pościgu za seryjnym mordercą w Chicago.

Ze względu na aktorów polecam też "Malowany welon" (11 maja) z niezwykle sugestywnymi: Edwardem Nortonem i Naomi Watts. Grają małżeństwo, które w latach 20. XX wieku udaje się na misję do Chin, oraz niepoprawną politycznie komedię "Dziękujemy za palenie" (27 kwietnia - dostaje plus również za tytuł) z Robertem Duvellem w jednej z drugoplanowych ról i śliczną Katie Holmes na pierwszym planie.

Warto obejrzeć, zwłaszcza jeden po drugim, filmy "Przypadek Harolda Cricka" (5 maja), niebanalnie skonstruowaną historię szarego inspektora podatkowego, który odkrywa, że jest bohaterem pewnej powieści, ze znakomitą rolą Emmy Thompson jako depresyjnej i introwertycznej pisarki, oraz "The Number 23" (8 czerwca). Jim Carrey (zupełnie odmieniony fizycznie) znajduje w czytanych przez siebie powieciach kod liczbowy, który uważa za przekaz skierowany tylko do niego.