A jeszcze do niedawna Burton nie był pretendentem do filmowych nagród. Nie udało mu się zdobyć nawet Saturn Award, najważniejszej amerykańskiej nagrody dla kina fantastycznego, choć był do niej nominowany aż czterokrotnie.

Tylko raz jego twórczość zauważyła Akademia Filmowa - oscarową nominację reżyser zdobył za "Gnijącą pannę młodą”. Być może Złote Lwy za całokształt twórczości sprawią, że jury kolejnych festiwali spojrzy na twórczość Amerykanina bardziej łaskawie.

Jednak Burton nie może narzekać na brak uwielbienia u fanów. Stworzył bowiem własny, oryginalny i łatwo rozpoznawalny styl. W swoich obrazach twórca "Edwarda Nożycorękiego" odwołuje się do lektur i filmów z dzieciństwa.

Potrafi jednak odtworzyć nie tylko klimat XIX-wiecznej powieści grozy "Jeździec bez głowy", adaptacja powieści Washingtona Irvinga, czy tandetnych opowieści science fiction z lat 50. "Marsjanie atakują", lecz także niemieckiego ekspresjonizmu filmowego "Powrót Batmana".

Burton marzył o kinie od dzieciństwa. Dorastał na przedmieściach Burbank, wymyślając i rysując dziwaczne historyjki. Pierwszy film "The Island of Doctor Agor” nakręcił w 1971 roku w wieku zaledwie 13 lat.

Pasję mógł rozwijać dzięki studiom w Kalifornijskim Instytucie Sztuki. Wkrótce rozpoczął współpracę z patronującym uczelni studiem Walta Disneya. Początkowo Burton nie mógł się odnaleźć w sztywnych regułach profesjonalnego studia, w którym animator jest trybikiem ogromnej maszyny filmowej.

Ale jego talent szybko został dostrzeżony i to właśnie pod czujnym okiem disnejowskich animatorów powstały pierwsze profesjonalne filmy Burtona: telewizyjna adaptacja "Jasia i Małgosi" (1982) oraz hołd dla gwiazdy kina grozy Vincenta Price'a "Vincent".

Price, który kilka lat później w „Edwardzie Nożycorękim” miał zagrać ostanią w życiu kinową rolę, na prośbę młodego reżysera zgodził się nagrać narrację do filmu. Po kilku kolejnych krótkometrażówkach Burton odszedł ze studia Disneya i zadebiutował na wielkim ekranie komedią "Wielka przygoda Pee-Wee Hermana" (1985).

Film okazał się sporym sukcesem i otworzył reżyserowi drogę do kariery. Kolejne premiery - "Sok z żuka" (1988), "Batman" (1989) i "Edward Nożycoręki" (1990) - ugruntowały pozycję reżysera w Hollywood.

Kasowy sukces opowieści o Batmanie (film zarobił na całym świecie ponad 400 mln dolarów) pozwolił Burtonowi na zajęcie się mniej dochodowymi produkcjami, jak "Ed Wood" (1994) - biografia najgorszego reżysera świata.

Jego rolę zagrał znakomicie Johnny Depp, ulubiony aktor Burtona. Ich współpraca i przyjaźń zaczęły się na planie "Edwarda Nożycorękiego", a do dziś nakręcili wspólnie pięć filmów. Szósty – "Sweeney Todd" na podstawie musicalu Stephena Sondheima - właśnie powstaje.

Deppowi partnerować będzie m.in. żona reżysera Helena Bonham Carter. Aktorka występuje w każdym filmie męża, począwszy od "Planety małp", a Burton nie waha się powierzyć jej szpecących ról szympansicy, starej wiedźmy ("Duża ryba") czy tytułowej "Gnijącej panny młodej" (Bonham Carter użyczyła animowanej postaci nie tylko głosu, lecz także twarzy).

Państwo Burton dobrali się zresztą jak w korcu maku. Nawet ich posiadłość w Londynie wygląda jak wyjęta z filmów Burtona - dwa oddzielne domy połączone korytarzem. Najwyraźniej enfant terrible Hollywoodu - jak lubi nazywać reżysera amerykańska prasa - nigdy nie dorośnie.