Całość zostanie nakręcona w Barcelonie, na przedmieściach miasta i w Oviedo, na północy Hiszpanii. Treść fabuły trzymana jest w największej tajemnicy. Nowy film nie ma jeszcze tytułu (oficjalnie jest określany jako "Woody Allen Spanish Project"), ale plotki głoszą, że brzmieć on będzie "Xantarella".

Barcelończycy zastanawiają się, co miałby ów dziwny wyraz oznaczać. Mieszkańcy Katalonii uważają, że tytuł nawiązuje do ich języka, w którym "xantarella" oznacza mało znany rodzaj jadalnego grzyba. Reszta Hiszpanów utrzymuje jednak, że tytuł nie ma nic wspólnego z Katalonią i jest po prostu imieniem kobiety.

Woody Allen tej tajemnicy jeszcze nie rozwiał. Na temat treści filmu też nie chce za dużo opowiadać. Wiadomo, że nowojorski reżyser zakończył już pracę nad scenariuszem. Zdradził jednak, że cała akcja będzie się toczyła wokół dwóch osób, które przyjeżdżają do Barcelony. Jak mówi Allen, film będzie "romantyczny, ale poważny, trochę podobny do <Wszystko gra>, jednak bardziej krwawy".

Reżyser chce z pewnością uciec od stereotypowego filmowego obrazu stolicy Katalonii. "To nie będzie typowy film o Barcelonie z budowlami Antonia Gaudiego w tle. Chcę, aby sceny kręcono w dużych, otwartych, przestrzeniach" - wyjaśniał dziennikarzom.

Zdjęcia rozpoczną się w lipcu i potrwają siedem - osiem tygodni. Woody Allen zawita do stolicy Katalonii miesiąc wcześniej, aby spokojnie wybrać lokalizacje. Pierwsze decyzje podejmuje jednak na odległość. Niemal codziennie jego hiszpańscy współpracownicy przesyłają mu zdjęcia wybranych przez nich miejsc.

Nowojorskiemu reżyserowi będzie towarzyszyła wyłącznie hiszpańska ekipa, a planem zdjęciowym pokieruje Javier Aguirresarobe, "czarodziej światła i cieni", któremu międzynarodową sławę przyniosła praca przy "Porozmawiaj z nią" Pedra Almodóvara czy "W stronę morza" Alejandra Amanabara. W filmie tym główną postać, sparaliżowanego, domagającego się eutanazji mężczyznę, zagrał Javier Bardem, który wystąpi również u Allena.

Hiszpański gwiazdor oficjalnie potwierdził już udział w najnowszym obrazie nowojorczyka. U boku Bardema wystąpią dwie piękne aktorki: Penelope Cruz i Scarlett Johansson (która będzie muzą Allena już po raz trzeci). Cruz twierdzi, że została zauważona przez Woody’ego Alena po tym, jak za główną rolę w ostatnim filmie Almodovara "Volver" była nominowana do Oscara. "To nieprawda" - bronił się reżyser. - "Penelope jest wspaniałą aktorką i niesamowicie piękną kobietą. A Hollywood to nie mój świat, nie kieruję się jego wyborami".

Akcja filmu Allena toczyć się będzie nie tylko w Barcelonie, którą reżyser wielokrotnie nazywał jednym ze swoich ulubionych miast, lecz także w Oviedo, stolicy Asturii, gdzie przed dwoma laty twórca "Manhattanu" odebrał z rąk króla Juana Carlosa prestiżową Nagrodę Księcia Asturii (jej laureatami byli też Krzysztof Penderecki i Ryszard Kapuściński). Wtedy też Allen obiecał, że w przyszłości wróci do miasta z ekipą filmową.

"Polubiłem to miasto" - opowiada. - "Oviedo jest jak Londyn, ciągle pada deszcz, wieje wiatr i snują się mgły". Reżyser odwiedza stolicę Asturii podczas każdego pobytu w Hiszpanii. Tam też, podobnie jak w Barcelonie, koncertował ze swoim New Orleans Jazz Band.

Hiszpański film będzie czwartym z kolei kręconym poza Nowym Jorkiem. Allen przyznaje, że decyzja o przeniesieniu planu filmowego do Europy kierowana jest również powodami praktycznymi. Tu łatwiej niż w Stanach Zjednoczocnych Allen gromadzi pieniądze na produkcję filmów, ma też większą swobodę działania.

"Na planie na moje ręce nie patrzy aż tyle osób. Jestem swobodniejszy, mam większą wolność, nie czuję się ograniczany" - wyjaśniał. I przyznał, że jego barcelońskie sesje zdjęciowe będą mogli obserwować dziennikarze, "pod warunkiem, że nie będą wchodzili w kadr".