Powstanie Warszawskie czeka na swój film
Aż pięciu reżyserów pracuje nad filmami o Powstaniu Warszawskim. Żaden historyczny temat nie przyciągnął dotąd tylu filmowców jednocześnie. Ale choć do nowych produkcji przymierzają się tacy reżyserzy jak Juliusz Machulski, wcale nie jest pewne, że kiedykolwiek zobaczymy rezultaty ich pracy.
- "Ostatnia akcja"
- "Operacja Dunaj"
- "Ostatni list dostarczyłem po 37 latach"
- Młodzież: Mamy własne narodowe symbole
- Zobacz rzeź stolicy według Bagińskiego
- "Powstańcami zostali na całe życie"
- Zapaleńcy robią Powstanie na Facebooku
- Stalowa Wola nie chce czcić Powstania
- Prezydent chce ustanowienia nowego święta
- Powstańcy do polityków: Marsz na drugi plan
- "Powstanie stworzyło fundament wolnej Polski"
- "Animowana historia Polski" ma szansę na Oscara
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na razie gotowe jest tylko "Powstanie 44. Siepniowe niebo" debiutanta Ireneusza Dobrowolskiego, pierwszy od czasu "Kanału" Wajdy (1956) kinowy film o tym wojennym epizodzie. Oprócz Machulskiego na odpalenie swoich projektów wciąż czekają filmy Dariusza Gajewskiego ("Warszawa"), "Hardkor 44" Tomasza Bagińskiego (nominowanego do Oscara za animowaną "Katedrę") i Jana Komasy ("Oda do radości"). No właśnie, czekają. Dlaczego?
Trzy lata temu Państwowy Instytut Sztuki Filmowej ogłosił konkurs na scenariusz o powstaniu. Z imponującej liczby 62 tekstów wybrano dwa najlepsze. Filmy według nich realizować mają Machulski I Gajewski. Potrzebują jednak pieniędzy - odpowiednio 70 i 30 mln zł. Zebranie takich kwot okazało się niemożliwe. Gajewski: "Wszyscy deklarują pomoc, a jak przychodzi do konkretów, to ta chęć znika. Nasi decydenci albo nie mają środków, albo za słabą wolę i nie realizują obietnic."
>>> Zobacz rzeź stolicy według Bagińskiego
Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski, jeden z inicjatorów "Hardkoru 44" Bagińskiego, nie ma złudzeń: "Jeśli czegoś nie ma, to najwyraźniej ktoś tego bardzo nie chce."
Zatem zła wola? A może jednak próg finansowy jest nie do przeskoczenia? Zdaniem Agnieszki Odorowicz, dyrektora PISF, wyjściem jest uczynienie z przedsięwzięcia narodowej sprawy: "Jeżeli na realizacji takiego projektu zależeć będzie wyłącznie filmowcom, PISF i Muzeum Powstania Warszawskiego, to w przyszłym roku będziemy znowu rozmawiali o projektach, które nie powstały" - twierdzi Odorowicz. "Bez pomocy finansowej ze strony miasta Warszawy, a także dużych polskich koncernów i MON, mało prawdopodobne jest, aby jakiemukolwiek producentowi udało się zgromadzić środki."
Włodzimierz Niderhaus, dyrektor WFDiF, która ma wyprodukować filmy Machulskiego i Gajewskiego zapewnia, że ich realizacja jest tylko zawieszona: "Zrobię wszystko, aby trafiły na ekrany. Jako syn powstańca traktuję to jako rodzaj zobowiązania. To ogromne przedsięwzięcie, ale te filmy powinny powstać z tysiąca powodów."
Z większym spokojem o finansowej stronie przedsięwzięć myślą młodzi filmowcy. Tomasz Bagiński, choć jego odważny artystycznie i wysokobudżetowy film jest dopiero w powijakach, mówi: "Wolę się skupić na faktycznych wyzwaniach związanych z tym projektem. W razie czego zawsze zdążę zrzucić winę na pieniądze."














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!