Festiwal w Gdyni na razie rozczarowuje
W konkursie głównym tegorocznego festiwalu w Gdyni, który przekroczył półmetek, nie pokazano jak dotąd filmów "powalających na kolana"; festiwal "lekko rozczarowuje" - ocenili krytycy w rozmowach z PAP.
- Będzie film na podstawie gry "Mass Effect"
- Magdalena Cielecka w teledysku Black River
- Nowy film Kondratiuka na festiwalu w Gdyni
- "Poderżnięcie gardła było najtrudniejsze"
- Długo oczekiwany "Prorok" wreszcie w kinach
- Ben Kingsley: Imię utrudniało mi zdobycie roli
- Zwycięzca z Cannes w kinach i w telewizji
- W Cannes reżyser z Tajlandii pokonał sławy
- Powstaje remake kultowego horroru "Coś"
- Wrona, Sala i Lechki nominowani do Paszportów Polityki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 9°C max. 30°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
35. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych trwa w Gdyni od poniedziałku, zakończy się w sobotę.
W ocenie krytyków filmowych, poziom konkursu głównego - na półmetku festiwalu - jest niższy niż w roku ubiegłym.
Krytycy, wybierając spośród filmów, które dotąd obejrzeli w tegorocznym konkursie, wysokie oceny przyznają m.in. "Matce Teresie od kotów" Pawła Sali i "Joannie" Feliksa Falka. Chwalona jest aktorka Urszula Grabowska, która zagrała w "Joannie" główną rolę.
"W ubiegłym roku było wiadomo, że ostateczna rywalizacja o główną nagrodę rozegra się w Gdyni między dwoma, może trzema filmami. W tym roku, jak dotąd, jest inaczej. Ja osobiście nie widzę żadnego filmu, który zasłużyłby aż na główną nagrodę. Oczywiście nie obejrzeliśmy jeszcze wszystkich. Rozmawiamy na półmetku festiwalu" - zaznaczył w czwartek Michał Chaciński z TVP Kultura.
"Z ogromną przykrością muszę powiedzieć, że optymistyczne zapowiedzi dotyczące tegorocznego festiwalu jeszcze się nie sprawdziły. W roku ubiegłym mieliśmy w Gdyni sporą liczbę dobrych filmów i dwie produkcje naprawdę bardzo dobre - myślę o >>Rewersie<< i >>Domu złym<<" - powiedział krytyk.
Chaciński przyznał, że w tegorocznym konkursie głównym nie dostrzegł "żadnego filmu kompletnego, w przypadku którego nie miałby wątpliwości co do scenariusza lub tego, jak ten film został poprowadzony, o czym właściwie opowiada". "Można odnieść wrażenie, że scenariusze konkursowych filmów zostały zbyt szybko skierowane do produkcji" - ocenił.
Najciekawszy jak dotąd tytuł w konkursie głównym to, jego zdaniem, "Matka Teresa od kotów", debiutancki film Pawła Sali - mroczny dramat psychologiczny o dwóch braciach, 12-latku i 22-latku, którzy zamordowali własną matkę.
"Mimo że ten film mi się podobał, on także, w mojej ocenie, nie jest kompletny" - zaznaczył Chaciński. "Scenarzysta i reżyser w jednej osobie, Paweł Sala, ma dokładną świadomość tego, jak film rozpocząć i jak dalej go rozwijać. Sala zdaje sobie sprawę, że ta historia może mieć wiele zakończeń. I postanawia nie wybierać żadnego, niczego nie sugerować. Urywa film, nim w ogóle dochodzimy do zakończenia" - opowiadał Chaciński w rozmowie z PAP.
"Pierwszy akt tej historii jest wciągający, drugi - bardzo intrygujący, a trzeciego - nie ma. Niech widz sam dopisze sobie trzeci akt, zdaje się myśleć twórca filmu. Taki zamiar reżysera i scenarzysty jest umiarkowanie pomysłowy. Niedawanie zakończenia to ucieczka, wykręcenie się filmowca z pewnego obowiązku" - uważa krytyk.
"W zeszłym roku fala była wznosząca. W tym jest opadająca. Miejmy nadzieję, że za rok będzie lepiej" - tak Chaciński podsumowuje swoje pierwsze wrażenia z festiwalu.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!