Dziennik.plFilm

Piątek, 30 lipca 2010

Imieniny: Julity, Ludmiły, Ro¶cisława

dodatki

Iwan Wyrypajew: Nigdzie nie pasuję

2010-02-07 | Ostatnia aktualizacja: 09:13 | Komentarze: 0
"Sztuka odkrywa przed ludźmi ich wewnętrzny świat. Dlatego ważniejsze są dla mnie dzieła, które nie pokazują problemów społecznych, tylko coś boskiego w nas" - mówi Iwan Wyrypajew. Twórca "Euforii", rosyjski reżyser i dramaturg opowiada o swoim nowym filmie "Tlen", stygmacie komunizmu i rosyjskiej duchowości.

Pański „Tlen” składa się z 10 teledysków zaczynających się od cytatów z Biblii. Chciał pan udowodnić, że religia nie pasuje do współczesnego świata?

Iwan Wyrypajew: Nie walczę z Bogiem. Przeciwnie, „Tlen” miał być reklamą wiary. Przykazania są sformułowane jasno i jednoznacznie. Piąte głosi „Nie zabijaj”. Ale dzisiaj ludziom to nie wystarcza. Współczesny człowiek poszukuje tlenu – czegoś, bez czego nie umie żyć. Pragnie podważać reguły, wykraczać poza granice i maksymalizować doznania. Ten pęd nie ma końca. Aby go oddać, stworzyłem 91 wersji montażowych filmu. Wczuwałem się w rytm, dopracowywałem zgranie obrazu z dźwiękiem. Martwi mnie tylko, że widzowie w Polsce będą oglądać mój obraz z napisami.


Podobnie jak w „Euforii” i w wielu pańskich sztukach, namiętności prowadzą w „Tlenie” do zbrodni.

Pokazując na ekranie miłość doprowadzoną do ekstremum, szukam oczyszczenia. Zwykle twórcy, którzy w sztuce pokazują skrajne sytuacje, naprawdę dążą do osiągnięcia spokoju.


Nie obawia się pan, że widzom spoza Rosji trudno będzie zrozumieć tak intensywne uczucia miotające bohaterami?

Wiem, że na Zachodzie ludzie kochają racjonalność – sztukę konceptualną i intelektualne kino. Moje opowieści o słowiańskich namiętnościach mogą tam się wydać trochę banalne. Ale to mnie interesuje.


Rosyjskie kino zdominowali ostatnio synowie mistrzów poprzednich pokoleń. Pan nie ma takich korzeni, jak Aleksiej German junior, Ilja Krzanowski, Igor Konczałowski, Filip Jankowski czy Fiodor Bondarczuk.

Nie zazdroszczę dzieciom wielkich twórców. Oprócz mnie jest wielu reżyserów, którzy nie wywodzą się z kręgów artystycznych – choćby Piotr Buslow czy Borys Chlebnikow.


Skąd wzięła się sztuka w życiu chłopaka z biednej, irkuckiej rodziny?

To dziennikarski mit, że miałem trudne dzieciństwo. Było zwyczajne i szczęśliwe. A talent czy pasja to wyłącznie kwestia indywidualnego losu człowieka, a nie jego środowiska. Widać taka przyszłość była mi pisana.

Rozmawiał Krzysztof Kwiatkowski / "Newsweek Polska"
Źródło: Dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
  • Newsletter