Dziennik.plFilm

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Marczewski: Będzie jeszcze wiele filmów

2010-02-05 | Ostatnia aktualizacja: 21:33 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Pana ojciec został aresztowany w latach 50. za zaangażowanie w AK.

Ojciec nie pełnił żadnej ważnej funkcji, ale wcześniej w 1939 roku był dowódcą jakichś oddziałów obrony, oprócz tego to była rodzina inteligencka…


Książki…

Właśnie, książki, które odbijają się co pewien czas w filmach…


Właśnie. Scena rewizji z „Dreszczy” naprawdę się wydarzyła?

Tak. Ja ją oczywiście troszkę inaczej ustawiałem, ale taką scenę pamiętam. A książki dla mnie w dzieciństwie oznaczały szalenie dużo. Ojciec znaczną część biblioteki, którą zgromadził przed wojną, w czasie wojny trzymał zabezpieczoną i zakopaną przed Niemcami. Po wojnie odkopana powróciła na półki. Czyli książki były owiane dla mnie szczególną tajemnicą i były dla mnie szczególnie ważne. Ten moment wysypywania książek zrealizowałem niemal z fotograficzną pamięcią tego, co zostało mi z dzieciństwa. Zwłaszcza przy „Dreszczach” dokonałem takiej głębokiej i wnikliwej podróży w przeszłość, żeby odgrzebać z pamięci postacie, sytuacje, nastroje, szczegóły. Sąsiadka, która popełnia samobójstwo i widzimy tylko wiszące nogi to też jest coś, co jako dziecko widziałem, czego byłem świadkiem. Kilka miesięcy na to poświęciłem, żeby przypomnieć sobie dzieciństwo i co sam wtedy czułem. W „Dreszczach” pojawia się motyw tęsknoty za domem. Ja tęskniłem. Dom był jedynym bezpiecznym miejscem. Stąd może moja niechęć do szkół wszelkich, od szkoły podstawowej do filmowej, którą wielokrotnie kończyłem. Rezygnowałem z niej, pracowałem fizycznie, potem wracałem, nie lubiłem szkół. I to paradoks, że z Andrzejem Wajdą otworzyłem szkołę. Mam nadzieję, że inaczej uczymy, ponieważ polska metoda nauczania jest strasznie apodyktyczna. Nauczyciel, który wie wszystko, a student, uczeń to jest ten głupi, który ma słuchać.


W szkole filmowej też tak było?

Ja fatalnie odbieram szkołę filmową, to był dla mnie okres trudny. Ale też myślę, że nie winna była sama szkoła, jakkolwiek nie lubiłem jej. Ceniłem paru kolegów i dwóch może trzech wykładowców. Generalnie źle się tam czułem.


A jak to się stało, że jako reżyser zaczynał pan w wytwórni Czołówka, która miała wtedy fatalną reputację?

To jest paradoks. Nie skończywszy jeszcze szkoły, dostałem możliwość zrealizowania półgodzinnego filmu w Czołówce. To było miejsce haniebne, wtedy to była wytwórnia filmów wojskowych, propagandowych. A ja dostałem możliwość zrobienia filmu, który nie był propagandą. Ku własnemu zaskoczeniu zrealizowałem tam cztery filmy i nigdy później nie miałem takiej swobody, takiej wolności jak tam. Czołówka nigdy takich filmów nie robiła wcześniej, nie bardzo wiedzieli, jak się je robi.

Rozmawiał Wojtek Kałużyński
Źródło: Dziennik.pl
« poprzednia123456następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

    Najczęściej komentowane