Religia, wiara i cud w "Lourdes"
Skromny film młodej Austriaczki Jessiki Hausner zaskakuje dojrzałością. "Lourdes" wygrał zeszłoroczny Warszawski Festiwal Filmowy, dostał nagrodę FIPRESCI w Wenecji. Zasłużenie, bo to kino naprawdę wyjątkowe, w przedziwny sposób łączące dziecinne pytania i emocje z poważną refleksją na temat wiary. Od 29 stycznia w polskich kinach.
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Lourdes"
Austria, Niemcy, Francja 2009; Reżyseria: Jessica Hausner; Obsada: Sylvie Testud, Gilette Barbier, Gerhard Liebmann, Lea Seydoux; Czas: 96 min; Dystrybucja: Gutek; Premiera: 29 stycznia; Ocena 5/6
„Lourdes” jest filmem zimnym jak lód i zarazem gorącym jak piec hutniczy. Jego chłód tkwi w metodzie realizacji – zdystansowanej, niby obiektywnej, przyjmującej
pozory paradokumentalnej rejestracji, a w gruncie rzeczy starannie zainscenizowanej. Gorąco bije zaś z dziecinnych niemal emocji, które wywołuje. Bo też historię, którą opowiada Hausner
można by przecież nakręcić w hollywoodzkim stylu – ku pokrzepieniu serc i dusz, ku refleksji albo ku przestrodze. Schemat byłby niemal ten sam, Tajemnica tkwi w formie, która z
dystansu wymusza w końcu osobiste zaangażowanie. Reżyserka przygląda się pielgrzymce chorych do maryjnego sanktuarium w Lourdes. Z zewnątrz, z pozycji milczącego świadka. Wyłapuje niuanse,
skupia uwagę na z pozoru nieistotnych szczegółach, kreśląc znaczące opozycje. Od pierwszej sceny sacrum, miesza się z profanum, ciało wchodzi w konflikt z duchem, wieczność z
teraźniejszością, nabożność z trywialną przyziemnością.
p
Pielgrzymka przypomina zwyczajną wycieczkę. Oto w jadalni w luksusowym domu pielgrzyma ludzie przy jedzeniu toczą zwykłe rozmowy. Uciszają się, gdy ich przewodniczka ogłasza program dnia. Za
chwilę ci, którzy poruszają się o własnych siłach pójdą zwiedzać sanktuarium, tych na wózkach inwalidzkich poprowadzą wolontariuszki ubrane niczym zakonnice. Potem na mszę, na modlitwę,
w końcu do groty ze świętą wodą, która ma ponoć moc uzdrawiania. Atmosfera nadziei, pobożne skupienie, ale za chwilę tych, którzy nie liczą na cud uzdrowienia wchłonie normalne życie.
Wolontariuszki romansują z wolontariuszami, ksiądz podczas gry w karty odpowie na pytanie, co zrobić, żeby doznać łaski, za chwilę śmieje się z dowcipu o Maryi. Gdy cud, na który wszyscy
mają nadzieję, wreszcie się wydarzy, nikt nie wie, co właściwie znaczy.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!