Dziennik.plFilm

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Religia, wiara i cud w "Lourdes"

2010-01-28 | Ostatnia aktualizacja: 21:28 | Komentarze: 0 | skomentuj
Sylvie Testaud jako Christine w "Lourdes"

Sylvie Testaud jako Christine w "Lourdes" / Inne

Skromny film młodej Austriaczki Jessiki Hausner zaskakuje dojrzałością. "Lourdes" wygrał zeszłoroczny Warszawski Festiwal Filmowy, dostał nagrodę FIPRESCI w Wenecji. Zasłużenie, bo to kino naprawdę wyjątkowe, w przedziwny sposób łączące dziecinne pytania i emocje z poważną refleksją na temat wiary. Od 29 stycznia w polskich kinach.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Lourdes"
Austria, Niemcy, Francja 2009; Reżyseria: Jessica Hausner; Obsada: Sylvie Testud, Gilette Barbier, Gerhard Liebmann, Lea Seydoux; Czas: 96 min; Dystrybucja: Gutek; Premiera: 29 stycznia; Ocena 5/6



„Lourdes” jest filmem zimnym jak lód i zarazem gorącym jak piec hutniczy. Jego chłód tkwi w metodzie realizacji – zdystansowanej, niby obiektywnej, przyjmującej pozory paradokumentalnej rejestracji, a w gruncie rzeczy starannie zainscenizowanej. Gorąco bije zaś z dziecinnych niemal emocji, które wywołuje. Bo też historię, którą opowiada Hausner można by przecież nakręcić w hollywoodzkim stylu – ku pokrzepieniu serc i dusz, ku refleksji albo ku przestrodze. Schemat byłby niemal ten sam, Tajemnica tkwi w formie, która z dystansu wymusza w końcu osobiste zaangażowanie. Reżyserka przygląda się pielgrzymce chorych do maryjnego sanktuarium w Lourdes. Z zewnątrz, z pozycji milczącego świadka. Wyłapuje niuanse, skupia uwagę na z pozoru nieistotnych szczegółach, kreśląc znaczące opozycje. Od pierwszej sceny sacrum, miesza się z profanum, ciało wchodzi w konflikt z duchem, wieczność z teraźniejszością, nabożność z trywialną przyziemnością.

p



Pielgrzymka przypomina zwyczajną wycieczkę. Oto w jadalni w luksusowym domu pielgrzyma ludzie przy jedzeniu toczą zwykłe rozmowy. Uciszają się, gdy ich przewodniczka ogłasza program dnia. Za chwilę ci, którzy poruszają się o własnych siłach pójdą zwiedzać sanktuarium, tych na wózkach inwalidzkich poprowadzą wolontariuszki ubrane niczym zakonnice. Potem na mszę, na modlitwę, w końcu do groty ze świętą wodą, która ma ponoć moc uzdrawiania. Atmosfera nadziei, pobożne skupienie, ale za chwilę tych, którzy nie liczą na cud uzdrowienia wchłonie normalne życie. Wolontariuszki romansują z wolontariuszami, ksiądz podczas gry w karty odpowie na pytanie, co zrobić, żeby doznać łaski, za chwilę śmieje się z dowcipu o Maryi. Gdy cud, na który wszyscy mają nadzieję, wreszcie się wydarzy, nikt nie wie, co właściwie znaczy.

Wojtek Kałużyński
Źródło: Dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

    Najczęściej komentowane

    «