"Moja krew" - amerykańskie kino po polsku
Debiutancki film Marcina Wrony zbudowany jest w dużej mierze z klisz i zapożyczeń, a jego oś fabularna to wariacja na temat starego jak świat schematu przemiany bohatera w obliczu zbliżającej się śmierci. Mocne to kino, agresywne, ale umiarkowanie udane. "Moja krew" od 29 stycznia w polskich kinach.
- W światłach jupiterów nie ma nic ciekawego
- Agata Buzek talentem na miarę Cybulskiego?
- Oto najlepszy polski aktor młodego pokolenia
- "Moja krew"
- Marcin Wrona pokazuje męskich facetów
- Reżyser w roli fatum
- Wrona, Sala i Lechki nominowani do Paszportów Polityki
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Moja Krew"
Holandia/Polska/Szwajcaria 2009; reżyseria: Marcin Wrona; obsada: Eryk Lubos, Luu De Ly, Wojciech Zieliński; dystrybucja: Hagi; czas: 90 min; Premiera: 29 stycznia; Ocena 3/6
„Moja krew” jest wyraźnie skrojona wedle wzorców obowiązujących w amerykańskim kinie - prosto, z jedną nie do końca zaskakującą przewrotką i wyrazistą tezą. Igor po rozmowie z lekarzem przechodzi fazy godzenia się z chorobą jak wzorowy pacjent z podręcznika psychologii: odrzucenie, złość, stopniowa akceptacja... Z alkoholowo-rozrywkowego ciągu przeskakuje w próbę szybkiego naprawienia swoich błędów, oswojenia śmierci, w końcu, przez szlachetny gest wobec dziewczyny, pojednania ze światem.





























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!