Hipnotyczny obraz Jima Jarmuscha
Jim Jarmusch namalował piękny obraz, hipnotyczny, ale wymagający od widza przekroczenia granic zwykłej kinowej percepcji. To jeden z tych wysoce artystycznych filmów, które podzielą publiczność na znudzonych brakiem fabuły i zachwyconych absolutnym pięknem wyznawców. "The Limits of Control" od 29 stycznia w polskich kinach.
- Antyhollywoodzkie antykino z antyakcją
- "The Limits of Control"
- Serbowie wykuli pomnik Johnny'ego Deppa
- "Białe szaleństwo" jak Jarmusch po norwesku
- Filmowa kaligrafia Ozu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"The Limits of Control"
USA 2009; reżyseria: Jim Jarmusch; obsada: Isaach de Bankolé, Tilda Swinton, John Hurt, Gael Garcia Bernal; dystrybucja: Best Film; czas: 116 min; Premiera: 29 stycznia; Ocena 5/6
Już pierwsze minuty „The Limits of Control”, czyli „Granic kontroli” (tytuł wzięty z eseju Williama Burroughsa), wprowadzają nas w odpowiedni nastrój. Po
cichej czołówce pojawia się cytat ze „Statku pijanego” Rimbauda, a następnie ujęcie filmowanego od góry mężczyzny, który ćwiczy tai-chi w kabinie lotniskowej toalety.
Jest tu wszystko: harmonia, niepokój, tajemnica, poezja, malarstwo. I tak będzie do samego końca.
Jarmusch i jego bezimienny bohater, nazwany w napisach końcowych Samotnym Mężczyzną (grający tę rolę Isaach De Bankolé stanie się jednym z tych upartych obrazów, które już na zawsze tkwią pod naszymi powiekami), poprowadzą nas przez labirynt kulturowych nawiązań i odniesień w niby-fabule opartej na grze paradoksów. Labirynt przepięknie sfotografowany przez Christophera Doyle’a – tutaj każdy pojedynczy kadr jest idealnie skomponowanym obrazem: gdy bohater je gruszkę, ta układa się na talerzu w perfekcyjną martwą naturę, gdy patrzy na Madryt, w którym rozgrywa się część akcji, my widzimy modernistyczne malowidło. Żeby malarskie paralele stały się jeszcze bardziej oczywiste, Mężczyzna, odziany w nieskazitelny jedwabny garnitur, chodzi do muzeum Reina Sofia, by kontemplować za każdym razem inne, pojedyncze dzieło...
Ale od początku: nasz bohater przyjmuje od kreolskich mafiosów zadanie – do końca nie dowiemy się o nim żadnych konkretów, możemy tylko podejrzewać go o przestępczą (terrorystyczną?) naturę. Realizacja zadania wymaga od Mężczyzny, by udał się do Hiszpanii, gdzie odbywa serię spotkań z enigmatycznymi postaciami (tu pojawiają się same gwiazdy z Tildą Swinton, Johnem Hurtem i Gaelem Garcią Bernalem na czele), które przekazują mu zaszyfrowane wiadomości... Spiętrzenie tajemnic, znaków zapytania, luster, które generują fałszywe odbicia, prowadzi nas do klasyki kina: w dialogach pojawiają się takie tytuły, jak „Podejrzenie” Hitchcocka bądź „Dama z Szanghaju” Wellesa czy wreszcie – najistotniejszy dla interpretacyjnych wycieczek – „Stalker” Tarkowskiego.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!