Testament boga kina już na DVD
John Woo powiedział kiedyś, że gdyby istniał bóg kina, to nazywałby się Jean-Pierre Melville. To nie tylko hołd, wyraz uwielbienia dla twórczości Melville’a, w końcu do powinowactwa z nim przyznają się i inni: Leone, Tarantino, Scorsese, Mann. Ale też coś więcej.
- Kolekcja Brigitte Bardot
- "Kocham kino"
- "Lourdes"
- Najwybitniejsze filmy noir już na DVD
- Oto prorok francuskiej Nowej Fali
- Dwie wielkie seksbomby kończą 75 lat
- W testamencie zapiszesz co chcesz
- Gry o wolność Wojciecha Marczewskiego
- Sto lat dla Alaina Delona!
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kolekcja Jean-Pierre’a Melville’a:
"Ryzykant" (1955)
"Ksiądz Leon Morin" (1961)
"Szpicel" (1962)
"Armia cieni" (1969)
"W kręgu zła" (1970)
"Glina" (1972)
Ocena: 5/6
Bo Melville traktował kino jak religię. Nic poza nim się nie liczyło. Żył w izolacji, mieszkał w domu, który zamienił w studio filmowe i żył wyłącznie kinem, które pojmował wedle
ścisłych, niemal zakonnych reguł. Chciał zarówno ze swoich filmów, jak i ze swojego życia wyrugować wszystko, co spontaniczne, przypadkowe, uczuciowe. Ściśle trzymał się więc w życiu
kodeksu gangsterów, o których najchętniej w swych filmach opowiadał: miłość do pracy i miłość do kobiety wykluczają się wzajemnie. Wybrał pracę, robił swoje kino jak gangster
wykonujący swoje zlecenie i nic innego go nie interesowało. Przy pracy był tak samo powściągliwy jak jego bohaterowie. Prawie się nie odzywał, nie wstawał ze swego reżyserskiego krzesła,
nie patrząc w wizjer, podawał granice kadru, aktorom udzielał wyłącznie suchych technicznych wskazówek. Na wszystko miał gotowe, niezmienne reguły, a zdjęcia przypominały w jego wykonaniu
nabożny rytuał.
Dla całej generacji francuskich reżyserów wkraczających na salony na początku lat 60. naprawdę był bogiem. Cała Nowa Fala wybrała go na swojego patrona. Sam był od nowofalowców o pokolenie starszy, choć niezbyt jeszcze znany, miał na koncie już kilka filmów, m.in. nakręcone na podstawie własnych przeżyć, gdy podczas wojny walczył w ruchu oporu „Milczenie morza” (1947), czy ekranizację „Strasznych dzieci” (1950) Jeana Cocteau. Właściwie jednak jego styl narodził się w połowie lat 50., gdy nakręcił pierwszy film rozgrywający się w przestępczym półświatku – „Ryzykanta” (1955).





























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!