Oswajanie śmierci z laureatem Oscara
"Pożegnania" dość niespodziewanie dostały ubiegłorocznego Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Poruszając temat śmierci taktownie i krzepiąco, błądzi ten film momentami na manowce pretensjonalności i sentymentalizmu, ale ratują go umiar, formalna dyscyplina i emocjonalny dystans. Od 22 stycznia w polskich kinach.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pożegnania" (aka "Okuribito")
Japonia 2008; reżyseria: Yojiro Takita; obsada: Masahiro Motoki, Motoki Masahiro, Tsutomu Yamazaki, Yamazaki Tsutomu, Ryoko Hirosue; dystrybucja: Vivarto; czas: 130 min; Premiera: 22 stycznia; Ocena 4/6
W oscarowym wyścigu „Pożegnania” w pobitym polu pozostawiły m.in. faworyzowane, nagradzane na festiwalach „Walc z Bashirem” czy
„Klasę”. Werdykt o tyle zaskakujący, że japońskie kino żyje ostatnio rzadkimi sukcesikami, wspomnieniami o dawnej świetności i nieco więdnącą popularnością własnej
szkoły horroru. Z drugiej w pełni zrozumiały, bo film Yojiro Takity jest niemal skrojony pod gusta Akademii. Niby porusza temat tabu, ale ostrożnie i estetycznie.
Grozy śmierci tu nie ma, nie nadaje jej się wymiaru egzystencjalnej tragedii. Jest dyskretny smutek, cicha rozpacz, przyzwyczajenie, a przede wszystkim podszyta strachem kulturowa marginalizacja, obłożenie tabu, którego lepiej nie naruszać, bo można się znaleźć poza nawiasem. Tak jak główny bohater, Kobayashi – średnio utalentowany wiolonczelista, który po rozpadzie orkiestry, wraca do domu swej matki na obrzeżach Tokio. Szukając pracy, trafia do domu pogrzebowego. I już zostaje, choć początkowo czuje wstręt, a otoczenie zaczyna traktować go jak trędowatego. Żona wyjeżdża do rodziców, starzy znajomi przestają się kłaniać na ulicy.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!