Giganci rocka dają czadu w kinie
Ten film to zapis spotkania mistrzów gitary. Z konfrontacji pokoleń, stylów i filozofii rodzi się alchemiczna wspólnota radości grania. Od piątku w kinach "Będzie głośno", znakomity dokument muzyczny Davisa Guggenheima. W rolach głównych: Jack White, Jimmy Page i The Edge.
- Oto największe koncertowe hity 2010 roku
- Toporne disco zdegenerowanej kowbojki
- The Edge, jak Zosia samosia woli grać sam
- Jimmy Page: Jack White to bohater
- "Będzie głośno"
- Gitary, metal i kobieta, czyli dokumentaliści słuchają rocka
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Reżyser "Będzie głośno", laureat Oscara za "Niewygodną prawdę" Davis Guggenheim, doprowadził do spotkania Page’a, Edge’a i White’a w 2008 r. - ale nie po to, by nakręcić klasyczny muzyczny dokument. Zarażony przez producenta Thomasa Tulla ideą sportretowania fenomenu gitarowej ekspresji, dotarcia do istoty bluesowej i rockowej mitologii wybrał się w podróż do źródeł ich muzyki.
Mistrzowie z przypadku
Każdy z nich zaczynał swoją przygodę z gitarą inaczej, a jednak ich muzyczne początki są jakoś podobne. Page trafił na gitarę przypadkiem. Od tej pory się z nią nie rozstawał. I w końcu w Led Zeppelin stał się jednym z gitarowych bogów swoich czasów. Edge pierwszą gitarę wystrugał własnoręcznie ze starszym bratem. Nie umiał grać, ale koledzy zaprosili go na próbę szkolnej kapeli. Spodobało mu się, potem został gitarzystą U2. White wychowywał się już w czasach rapu i hip-hopu, gdy wirtuozi gitary zostali strąceni z piedestału. Zarażony bluesem i rockiem przez starsze rodzeństwo chciał zostać perkusistą. Gitarę dostał przez przypadek, w zamian za podwiezienie lodówki.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!