Hollywood przerabia Europę
W 1990 roku Giuseppe Tornatore wyreżyserował film "Wszyscy mają się dobrze" z fenomenalną rolą Marcello Mastroianniego. W piątek na nasze ekrany trafił remake wyreżyserowany przez Kirka Jonesa z Robertem De Niro w roli głównej. Efekt niezły, choć całość boleśnie poprawna i przewidywalna.
- Powtórka z rodzinnej traumy
- "Wszyscy mają się dobrze"
- Robert De Niro i Beatles chcą do domu
- Robert De Niro zagra skruszonego tatę
- Drew Barrymore: Aktorstwo mi nie wystarcza
- Hiszpańska konkwista grozy
- Zabrać i bogatym, i biednym
- Chiara Mastroianni - bardziej tata, mniej mama
- Samotność na Księżycu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W pierwowzorze emerytowany pracownik sycylijskiej kolei Matteo Scuro (Mastroianni) po śmierci żony postanawia odwiedzić piątkę swoich dzieci rozsianych po całych kontynentalnych Włoszech. Wychodzi na jaw, że ich losy są całkiem inne od oficjalnych wersji przedstawianych ojcu, a matka, która była powiernicą tajemnic dzieci starannie selekcjonowała, informacje o nich. Matteo postanawia to zmienić, a po powrocie na Sycylię przy grobie żony składa jej ironiczny raport z podróży.
Podobnie rzecz ma się w nowym filmie zainspirowanym przez utwór Tornatorego: owdowiały Frank (De Niro) czuje, że pochłonięty pracą w fabryce kabli, przegapił dorastanie swoich (to jednak Ameryka i inny model rodziny) trojga dzieci. Porzuca więc pielęgnowanie ogródka i postanawia wyruszyć w podróż przez całe Stany z Nowego Jorku do Las Vegas, aby pojednać się z każdym z nich.
Poczuje się podczas tych niezapowiedzianych wizyt zbędny i niepotrzebny, niemal obcy, niczym anachroniczny fragment przeszłości we współczesnych dekoracjach. Rosie, Amy i Robert nie mają czasu dla ojca, nie tylko dlatego że mają swoje życie, ale nie dopuszczają go bliżej, chroniąc przed trudną prawdą.
Zamienił stryjek
Anglik Kirk Jones, który wziął się za przeróbkę dzieła Tornatorego podszedł do swego zadania bardzo serio. Przejechał Amerykę greyhoundami i Amtrakiem, byle tylko uchwycić klimat konkretnych miejsc i typografię ludzi. I to akurat udało się nieźle, tłumaczenie realiów z włoskich na amerykańskie wygląda i przekonująco, i wiarygodnie.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!