Marceau: Potrafię się wczuć nawet w krzesło
W nadchodzącym sezonie na polskie ekrany trafi najnowszy obraz z Sophie Marceau - dreszczowiec psychologiczny "Don't Look Back". Film miał premierę na festiwalu w Cannes. Tylko u nas specjalny przedpremierowy wywiad z aktorką.
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
„Don’t Look Back” krytyka określiła jako kino kobiece, bo reżyser jest kobietą i bohaterki są kobietami. Uważa pani, że takie podziały w kinie w ogóle
mają sens?
Sophie Marceau: Nie wiem, co to znaczy „kino kobiece”. Żeby wyreżyserować film, trzeba być równocześnie mężczyzna i kobietą, umieć oglądać świat oczami obu
płci. A do tego mieć jasne poglądy, wyrazisty punkt widzenia, który nie jest związany z płcią, tylko z osobowością.
Po drugiej stronie kamery stanęła pani, reżyserując kilka lat temu „Kobietę z Deauville”, to podobnie jak pani najnowszy film „Don’t Look
Back” dreszczowiec psychologiczny, mieszający urojenia z rzeczywistością. Czy ma pani szczególne upodobanie do tego gatunku?
Lubię, kiedy w kinie rzeczywistość jest nieokreślona. Lubię, kiedy ktoś zabiera mnie w podróż do rzeczywistości, która jest obok. Sztuka, moim zdaniem, jest rodzajem ucieczki. Chodzi o to,
by dać się oczarować, ponieść wielkości wizji. Lubię być zabierana za linię naszych ograniczeń. Kino jest po to, by móc doświadczyć tego, czego człowiek nie może doświadczyć w
normalnym życiu. Na przykład w „Don’t Look Back” ta sama historia: kobiety, która ma problemy z tożsamością, mogłaby być opowiedziana z punktu widzenia bohaterki
leżącej na kanapie i opowiadającej do kamery o swoich kłopotach. Ale przecież dużo lepiej było wprowadzić w to obłęd, pokazać na ekranie to, co kotłuje się w jej głowie.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!