Kino w czasach niefilmowych
Po 1989 roku polscy filmowcy utracili władzę, oddali romantyczny rząd dusz na pastwę rynku. Najlepiej trzymał się przez te lata dokument. To on zdobywał festiwalowe nagrody, nim mogliśmy się chwalić na świecie. Tekst Wojtka Kałużyńskiego to kolejny głos w debacie "Dziennika Gazety Prawnej" nad stanem kultury narodowej po odzyskaniu niepodległości.
- Popowa papka muzyczna i cienie mistrzów
- Najgorętsze premiery filmowe 2010 roku
- Polska sztuka ma międzynarodową markę
- Ambitne kino Gutka trafia pod strzechy
- Gry o wolność Wojciecha Marczewskiego
- Marczewski: Będzie jeszcze wiele filmów
- Eskapizm, pop i pustosłowie
- Zwiastun "Księżyca" najpopularniejszy
- Polski teatr czasu transformacji
- Oto filmowe hity i kity 2009 roku
- Gargamele i perły - architektura po '89
- Podsumowanie roku 2009: muzyka w Polsce
- Rosjanie pokażą w telewizji "Katyń"
- Krzysztofa Kieślowskiego pociąg do metafizyki
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dyskusję rozpoczęliśmy artykułem Jacka Wakara o kondycji polskiego
teatru. Głos w debacie zabrali także Michał Mendyk i Marcin Staniszewski, którzy
podsumowali dwie dekady artystycznej wolności w muzyce rozrywkowej i poważnej. W najbliższych numerach zamieścimy kolejne wypowiedzi. Nasi publicyści zastanawiać się będą m.in. nad tym, jak
polscy artyści odnaleźli się po przemianach 1989 roku oraz jak nasza literatura, sztuki plastyczne i architektura radzą sobie z wyzwaniami współczesności – wolnym rynkiem,
integracją europejską i globalizacją.
Nie jest łatwo ogarnąć syntetycznym spojrzeniem kino polskie ostatnich dwóch dekad.
W potocznej świadomości utrwalanej głosami krytyki okres po roku 1989 w naszej kinematografii do najszczęśliwszych nie należy. Gdyby się wsłuchać w głosy co bardziej radykalnych, można by dojść do wniosku, że polskie kino upadło najniżej w swojej historii, że go właściwie nie było. Tymczasem da się przecież wyłuskać z tych 20 lat sporo filmów dobrych, które trwale zapiszą się w historii kultury. Sam przyłączałem się niejednokrotnie do chóru tych, którzy naszemu kinu wytykali prowincjonalność, zaściankowość, konformizm, wtórność, koniunkturalizm, ogólną bylejakość. Bo filmy udane stały się w pewnym momencie kolorową plamą na szarym tle miernoty.
Ucieczka z kina Wolność
Ostatnie lata za bardzo przyzwyczaiły nas do tego, że o naszej kinematografii jako całości mówiło się wyłącznie źle. Polskie, poza nielicznymi wyjątkami, znaczyło kiepskie – prowincjonalne, nudne, wydumane kino tak zwane artystyczne albo dla odmiany wtórne, głupie i miałkie kino popularne.





























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!