Podczas tegorocznej edycji Plus Camerimage jury pod przewodnictwem Allana Starskiego doceniło filmy, które w sposób niestandardowy pokazują najnowszą historię: wojnę izraelsko-libańską, stan wojenny w Polsce i czasy stalinizmu. Pozostałe propozycje konkursowe: wizjonerski, operujący świetnymi efektami specjalnymi "Parnassus" Terry’ego Gilliama, "Tlen" Iwana Wyrypajewa czy "Single Man" Toma Forda, wyjechały z Łodzi bez nagród.

Jest czerwiec 1982 roku, trwa pierwsza wojna libańska. Grupa młodych żołnierzy zostaje wysłana, by przeszukać właśnie zbombardowane miasto. Misja zwiadowcza przeradza się w rzeź. Mimo zabiegów formalnych, które mają pozwolić widzowi dzielić stan klaustrofobicznego lęku z bohaterami - załogą izraelskiego czołgu - "Liban" Maoza pozostawia nas obojętnymi. Może dlatego, że cała energia poszła właśnie w formę: kamera pokazuje tylko to, co mogą zobaczyć przebywający w czołgu żołnierze. Przez taką perspektywę ucierpiała sama opowiadana historia. Nie zmienia to faktu, że średnie pokolenie izraelskich filmowców zaczyna mieć pomysły na opowiadanie o najnowszej historii swojego kraju.

p


Na tle 17 konkursowych produkcji świetnie wypadły dwa polskie tytuły walczące o Złotą Żabę. Druga nagroda przypadła "Domowi złemu" Wojciecha Smarzowskiego - obrazowi stanu wojennego opowiedzianemu z perspektywy wizji lokalnej w sprawie potrójnego morderstwa, które zdarzyło się cztery lata wcześniej. Co stało się owej zakrapianej bimbrem nocy, dowiadujemy się w retrospektywnej opowieści. Operator Krzysztof Ptak kombinuje z kamerą, ujęciami, sposobem filmowania, wplata w historię nieme ujęcia oglądane okiem kamery do wizji lokalnej.

Uhonorowane Brązową Żabą zdjęcia Marcina Koszałki do "Rewersu" (wcześniej docenione również w Gdyni) to najbardziej artystyczna propozycja wśród nagrodzonych na Plus Camerimage. Każdy kadr jest fantastycznie zakomponowany i sfilmowany w czerni i bieli. Każdy element "Rewersu" jest precyzyjnie powiązany z pozostałymi, a rozgrywająca się w tle historia - budowa Pałacu Kultury czy ostatnie podrygi stalinizmu – doskonale i zaskakująco wpleciona w fabułę filmu.

Plus Camerimage to festiwal wyjątkowy, do Łodzi ściągają tłumy obserwatorów i twórców filmowych z całego świata. Żegnając tegorocznych gości festiwalu, jego szef Marek Żydowicz zaapelował do władz miasta o pomoc w wybudowaniu tu centrum filmowego. Dzięki jego imprezie Łódź na tydzień staje się centrum filmowego świata. Oby już w przyszłym roku spotkanie z najwybitniejszymi operatorami odbyło się w imponującym wnętrzu zaprojektowanym Franka Gehry’ego.