Świat od totalnej zagłady uratują Chiny
Wielka apokalipsa, a w niej promyk nadziei, a tym promykiem nadziei są Chiny - tak według obywateli Państwa Środka wygląda fabuła i przekaz najnowszego hitu katastroficznego Rolanda Emmericha, "2012". Internauci i chińscy blogerzy wskazują, że wiele elementów filmu wskazuje na przewodnią czy wręcz zbawczą rolę Chin.
- "2012"
- "Ślepy los"
- Koniec świata jest bliski. I schematyczny
- Oto najciekawsze filmowe premiery jesieni
- Ludzie garną się do kin na koniec świata
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To w okolicach Tybetu zostaje zbudowana arka, która pozwoli uratować ludzkość przed zagładą. Jedynie Państwo Środka posiada obecnie wystarczający potencjał militarny oraz ludzki, by szybko i bez problemu zbudować tak ogromną konstrukcję, co zresztą stwierdził w filmie jeden z amerykańskich generałów.
"Chiny były pierwszym krajem, który zgodził się przyjąć więcej uchodźców na arkę. Byłem dumny oglądając chińskich oficerów witających zmęczonych obywateli USA" - powiedział Shen Dingli odpowiedzialny za promocję filmu.
Efekt jest taki, że po bilety na film ustawiły się współmierne do chińskiej skali kolejki. Po filmach ukazujących Chińczyków jako złych i biednych, Holywood nauczyło się doceniać ich jako ogromny rynek zbytu. Chiny to ponad miliard ludzi, których rynek jest ściśle kontrolowany, przez co nienasycony amerykańskimi superprodukcjami.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!