Ludzie garną się do kin na koniec świata
Katastroficzny film "2012" to wielki hit ostatnich dni! W samych tylko Stanach Zjednoczonych przez pierwsze trzy dni wyświetlania zarobił ponad 50 milionów dolarów (jedna czwarta kosztów jego produkcji!). Co ludzi gna do kin? Zagłada świata roku 2012, okiem specjalisty od filmowania apokaliptycznych wizji - Rolanda Emmericha.
- "2012"
- Rekordowe zarobki filmowego giganta
- Koniec świata jest bliski. I schematyczny
- Roland Emmerich: Jestem wyluzowany
- Oto najciekawsze filmowe premiery jesieni
- Świat od totalnej zagłady uratują Chiny
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Należy wziąć poprawkę na fakt, że film trwa ponad dwie godziny, co znacząco ogranicza jego dzienną wyświetlalność w kinach. Doba ma ograniczoną długość, a nie wszyscy ludzie są skłonni wyjść z kina o późnej porze tylko po to, aby nacieszyć się ogromną zagładą.
Najnowszy obraz Rolanda Emmericha wpisuje się w kanon jego filmów katastroficznych. O ile już w poprzednim obrazie - ''Pojutrze'' - zaprezentował niepokojącą wizję przyszłości, o tyle teraz sięgnął znacznie dalej (aż do 2012 roku). Scenariusz opiera się na dawnym proroctwie Majów, według którego koniec świata nadejdzie właśnie za dwa lata.
Nadejdzie czy nie nadejdzie, ludzie chętnie udają się do kin, aby przekonać się, jak będzie mógł wyglądać. A na koniec jako taki przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Swoją drogą coś takiego, jak zagłada ludzkości zdarza się tylko raz...





























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!