Co się stało z Romanem Polańskim?
Ten film wchodzi na nasze ekrany spóźniony, trochę nieaktualny. Gdy miał premierę dwa lata temu na festiwalu w Sundance, Polański był wolnym człowiekiem. Teraz widzowie przytłoczeni relacjami sprawy sprzed ponad 30 lat, które pojawiły się po aresztowaniu reżysera, być może nie uznają go za aż taki interesujący. Szkoda, bo to bardzo dobry dokument. Obraz Mariny Zenovich od 13 listopada w polskich kinach.
- Polański traci poparcie wielkich gwiazd
- "Polański. Ścigany i pożądany"
- 10 najlepszych kinowych diabłów wcielonych
- Polański zwolniony? Decyzja za 2-3 tygodnie
- Rodzina Polańskiego "udręczona rozłąką"
- Wypuszczą Polańskiego, bo jest stary
- Polański wolny. Zastępczyni Buzka oburzona
- Nagi Polański idzie pod młotek
- Polański wychodzi na wolność. W obroży
- Polański zekranizuje przebój z Broadwayu
- Polański: Wszyscy chcą p...ć młode dziewczyny!
- Poznaj całą prawdę o orgiach Polańskiego
- Polański powalczy o Złotego Niedźwiedzia
- Polański nigdy nie da zgody na ekstradycję
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Roman Polański. Ścigany i pożądany"
(aka "Roman Polanski: Wanted and Desired")
USA/Wielka Brytania 2008; reżyseria: Marina Zenovich; dystrybucja: Kino Świat; czas: 99 min; Premiera: 13 listopada; Ocena 4/6
„Czy sądzi pan, że w moim życiu nic poza tą sprawą nic się nie zdarzyło” – pyta Roman Polański dziennikarza w wywiadzie pokazanym w filmie Zenovich. Rzeczywiście „Ścigany i pożądany” jest dokumentem ustawionym tak, że choć pokazuje wiele momentów z życia Polańskiego, jego główną osią jest proces, który miał się odbyć w końcu lat 70., a obok reżysera równorzędnym bohaterem filmu jest amerykański wymiar sprawiedliwości.
Jedną z największych zalet obraz Zenovich jest bezstronność. Dokumentalistka daje widzowi zdecydować, wydać własny werdykt, w montażu (nagrodzonym na festiwalu w Sundance) konsekwentnie dba o to, by zderzały się ze sobą za i przeciw. Nie czyni żadnych zabiegów propagandowych czy agitacyjnych dla którejś ze stron. Zgrabnie wydobywa różnice w amerykańskim i europejskim podejściu do sprawy Polańskiego, lawinę błędów proceduralnych jakie popełnił kalifornijski sąd i przesadną lekkomyślność reżysera w początkowej fazie postępowania przeciwko niemu. Nie przypadkowo o filmie, który pokazywano już jakiś czas temu w całej Europie zachodnia prasa pisała, że Polański doczekał się wreszcie sprawiedliwego procesu.
Zenovich, któraw swojej karierze zrobiła już kilka dokumentów o sławnych ludziach, m.in. „Who is Bernard Tapie?”, o francuskim polityku i prezesie klubu Olimpique Marsylia, który trafił do więzienia za finansowe przekręty. Polańskim zainteresowała się, gdy pisała na zamówienie „New York Timesa” artykuł o tym, dlaczego polski reżyser nie może pokazać się na ceremonii rozdania Oscarów, kiedy jego „Pianista” był faworytem wyścigu o statuetkę Akademii. Zastanowiło ją, dlaczego wszyscy, którzy zajmowali się sprawą Polańskiego, skupiali się na oskarżeniach i tym, że ten uciekł, a niewielu obchodziło, co było pomiędzy tymi zdarzeniami.
Swoim dokumentem postanowiła wypełnić tę lukę. I choć w filmie nie padają żadne fakty, których reżyser nie opisałby w swojej słynnej autobiografii „Roman”, okazuje się, że obraz filmowy ma dużo większą siłę rażenia niż wydana w 1984 roku książka. Na ekranie pojawiają się wszyscy żyjący uczestnicy tamtego procesu, łącznie z Samanthą Gailey, adwokatem Douglasem Daltonem i prokuratorem Rogerem Gunsonem.
Zabrakło tylko „primadonny” całego przedstawienia – zmarłego sędziego Laurence’a J. Rittenbanda. Z prowadzonych przez dokumentalistkę wywiadów, archiwalnych zapisów przesłuchań i konferencji prasowych, z których znaczna część nie widziała światła dziennego od 1977 roku, wynika jasno, że to jego żądza rozgłosu (zajmował się tylko procesami sław, prowadził m.in. rozwód Elvisa Presleya) i chęć utrzymania wysokiej pozycji w elicie konserwatywnej południowej Kalifornii były jego priorytetami podczas procesu Polańskiego. Ujawnienie prawdy, ochrona dziewczyny i wymierzenie słusznej kary jej uwodzicielowi były na drugim planie.
W filmie obrońca reżysera przytacza rozmowę z Rittenbandem: „Wezwał nas do swojego biura i powiedział, że ze względu na prasę należy wydać wyrok skazujący na więzienie stanowe. Pan, panie Dalton, będzie się domagał kary z zawieszeniem. Pan, panie Gunson, będzie żądał uwięzienia. Ja wydam wyrok nieoznaczony (czyli bez określenia czasu trwania kary – red.), a po trzech miesiącach na wniosek obrony zwolnię go”. Prasie zaś przekazał, że zwolni Polańskiego tylko pod warunkiem, że ten dobrowolnie opuści USA. To była kolejna zagrywka „pod publiczkę” sędziego i ostatnia, którą Polański wytrzymał. Następnego dnia kupił bilet w jedną stronę do Londynu. Wkrótce potem, na skutek doniesienia prokuratora i obrońcy o licznych przypadkach łamania prawa i etyki zawodowej sędzia Rittenband wycofał się ze sprawy. Jego następca, Paul Breckinridge odmówił wydania zaocznego wyroku, skreślił proces Polańskiego z wokandy i zapowiedział, że jeśli reżyser kiedykolwiek wróci postępowanie będzie się toczyć od samego początku.
Zenovich pokazuje również kolejnego sędziego – Larry’ego Paula Fidlera, który zajął się procesem Polańskiego w 1997 roku. On z kolei miał zaoferować reżyserowi zakończenie procesu z oczyszczającym go wyrokiem. Warunek był tylko jeden – proces będzie transmitowany przez telewizję. Polański miał odrzucić tę ofertę.
Praca, jaką wykonała Zenovich nad odnalezieniem nieistniejących w obiegu archiwaliów i namówieniem do udziału w filmie ludzi związanych ze sprawą jest imponująca. Pomysły montażowe i ilustracyjne trafione w punkt (film zdobył nagrody Emmy za scenariusz i reżyserię). Z niecierpliwością czekam na wyniki jej pracy nad drugą częścią „Ściganego i pożądanego”. Produkcja ruszyła w lutym ubiegłego roku.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!