Najlepszy film roku od piątku w kinach
Nasze kino od zawsze miało kłopot z pokazywaniem historii na sposób inny niż pomnikowy. Obsypany w Gdyni nagrodami debiut Borysa Lankosza "Rewers" to chlubny wyjątek od tej reguły. Opowieść o czasach stalinizmu rozdarta między farsą a thrillerem w piątek wchodzi na ekrany kin.
- "Rewers"
- "Rewers" teraz do czytania. Już w sklepach
- "Rewers" Lankosza rzucił Gdynię na kolana
- Agata Buzek talentem na miarę Cybulskiego?
- Oto najlepsze polskie filmy i aktorzy
- Gdynia zaskoczyła wysokim poziomem
- Krystyna Janda na planie "Rewersu"
- "Wizyta starszej pani" na jubileusz Anny Polony
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nasze kino od zawsze miało kłopot z pokazywaniem historii na sposób inny niż pomnikowy. Przypadek Andrzeja Munka, który w "Eroice" czy "Zezowatym
szczęściu" potrafił spojrzeć na najnowsze dzieje z antybohaterskim dystansem, był raczej wyjątkowy. Takiej perspektywy w naszym kinie brakowało. Nie było w ostatnich latach filmu,
który opowiadając o przeszłości, potrafiłby się wznieść ponad czytankowe prawdy, pokazać historię dialektycznie, wejść w dialog z narodową mitologią.
Prawda niejednoznaczna
Tymczasem obsypany w Gdyni nagrodami debiut Borysa Lankosza według scenariusza Andrzeja Barta proponuje zupełnie inne spojrzenie na historię. Z gruntu niepolskie, sięgające do zupełnie innej
galaktyki pojęć, znaczeń i obrazów niż nasze typowe patriotyczne czytanki. Jest rewersem narodowych mitów obnoszonych na awersie zbiorowej pamięci: tragicznego bohaterstwa, uświęconego
cierpienia, mesjanistycznego naznaczenia.
Powieść Barta uciekła w inne rejony pamięci, niby zbiorowej, a jednocześnie sprowadzonej do prywatnej kameralności. Lankosz tę ryzykowną konstrukcję przeniósł na ekran wiernie, a zarazem
twórczo: z wyczuciem stylu, dotykalną sferą ikonografii, biorąc prawdy oczywiste w nawias przewrotnej niejednoznaczności, gry z konwencjami i wyobrażeniami. U Barta i Lankosza pamięć to nie
tylko znicze palone na pomnikowych grobach bohaterów na Powązkach, ale i ogarek stawiany na fasadzie Pałacu Kultury. Kobieta, która go tam właśnie zapala, ma ku temu powody osobiste, ale Bart,
a za nim Lankosz, potrafili wydobyć z tego gestu metaforę chichotu historii niedającej się zamknąć w przewidzianych dla niej granicach.
"Rewers" ma dwie płaszczyzny czasowe. Główna część akcji rozgrywa się w latach najczarniejszego stalinizmu, ale mamy też dopełniającą współczesną ramę –
ironicznie komentującą, przemyślaną, choć i tak w momentach, gdy się znajdujemy w kolorowym tu i teraz, chcielibyśmy jak najszybciej przenieść się z powrotem w czarno-białe lata 50., bo
tam ciekawiej i zabawniej.
Dramat, kryminał i komedia
Oto trzy kobiety w różnym wieku usiłują się jakoś odnaleźć w socjalistycznym raju. Co łatwo nie przychodzi, jeśli jest się aż tak dziedzicznie obciążoną archetypem Polki. Mężczyźni
odeszli, poginęli, a kobiety trwają na straży wartości. Seniorka rodu (Anna Polony) – niemal arystokratycznych, jej córka (Krystyna Janda) – inteligenckich, a wnuczka Sabina
(Agata Buzek) broni resztek tego, w czym została wychowana. Przekroczyła już trzydziestkę, więc opiekunki postanawiają znaleźć jej kandydata na męża. Choćby i księgowego z zarządu aptek,
bo taki może nawet liczyć potrafi.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!