Kariera sprytnego kretyna odświeżona
Ten serial to perełka - scenograficznie, aktorsko i koncepcyjnie. W "Karierze Nikodema Dyzmy" nie ma nieudanej roli, choć przedstawiony tu świat zasiedlają groteskowi ludzie... Kultowy obraz duetu Rybkowski & Nowicki z życiową rolą Romana Wilhelmiego ponownie ukazał się na DVD.
- Poznań uczci Romana Wilhelmiego
- Taki będzie rok 2010 w literaturze
- Bromski: Nie mamy cenzury
- Był legendą polskiego kina
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Kariera Nikodema Dyzmy"
Polska 1980
reż. Jan Rybkowski, Marek Nowicki
dystr. Galapagos Films
Imię i nazwisko bohatera powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza weszło do języka potocznego jako synonim idącego po trupach karierowicza. Dyzma to człowiek, nie posiadając żadnych koniecznych
umiejętności, za pomocą bezczelności, oszustwa, ideologii, chamskiej buty i dzięki wsparciu wpływowych kolegów brutalnie pnie się w górę drabiny społecznej.
Dyzma z postaci literackiej, a potem filmowej, stał się stereotypem, wciąż aktywnym w przestrzeni publicznego dyskursu. Może to oznaczać, że osoba owego zredukowanego urzędnika pocztowego,
który w wyniku licznych zbiegów okoliczności przybiera szaty silnego męża stanu przedwojennej Rzeczypospolitej, nadal dobrze tłumaczy nam jakiś fragment polskiej rzeczywistości.
Dyzma z twarzą Wilhelmiego
Serial Jana Rybkowskiego i Marka Nowickiego z 1980 roku z całą pewnością dowodzi jednego: Dyzma na dekady dostał twarz Romana Wilhelmiego. O ile książka Dołęgi-Mostowicza, rzecz
napisana na początku lat 30. w ramach osobistej i politycznej zemsty na sanacyjnej władzy, nieco się już dziś zestarzała, o tyle serial – choć jest przecież całkiem wierną
ekranizacją powieści – uderza zaskakującą świeżością. To było drugie podejście Jana Rybkowskiego do "Kariery Nikodema Dyzmy" – po raz pierwszy
zaadaptował ów literacki bestseller w 1956 roku, z Adolfem Dymszą w roli głównej. A jednak dopiero Dyzma w wykonaniu Wilhelmiego zapisał się w pamięci milionów.
Powodów takiego stanu rzeczy da się znaleźć wiele – począwszy od banalnego stwierdzenia, że Wilhelmi ze swoim temperamentem i powierzchownością w zasadzie nie grał Dyzmy, ale nim
był, oczywiście na potrzeby filmu, a kończąc na konstatacji, że po prostu dała tu o sobie znać siła telewizji.
Tak czy inaczej serial Rybkowskiego i Nowickiego to perełka – scenograficznie, aktorsko, koncepcyjnie. I nie chodzi jedynie o Wilhelmiego, który genialnie wcielił się w rolę
sprytnego kretyna bez właściwości. W tym obrazie nie ma nieudanej roli, choć przedstawiony w nim świat jest zasiedlony przez strasznych, groteskowych ludzi: skorumpowanych polityków, chciwych
przedsiębiorców, szantażystów z awansu, zidiociałe matrony i chutliwe, znudzone żony bogatych mężów. "Świat należy do tych, którzy umieją wyrzucić skrupuły za
okno" – jak mawia cyniczny kombinator Krzepicki ustami Jerzego Bończaka.
W PRL-u sprawa była dość prosta – do pewnego momentu władza za wszelką cenę chciała walczyć z powszechną nostalgią za epoką, w której dało się normalnie pójść do sklepu i zrobić zakupy, mundur oraz Pan Bóg mieli poważanie, Polska uchodziła za niezależny kraj, a nasi umieli sprać tyłki bolszewikom, choćby nawet w asyście Najświętszej Marii Panny.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!