Przedstawiony przez Seidla proceder polowania na zwierzęta jest jak najbardziej legalny i zorganizowany w formie ekskluzywnych wczasów dla Europejczyków, pragnących przeżyć „dziką” przygodę na Czarnym Lądzie. Biznes turystyczny z polowaniami na gnu, zebry, czy żyrafy w ofercie prowadzi Austriak dobrze znający gusta przyjezdnych ze Starego Kontynentu.

"Polowanie z punktu widzenia myśliwego"

W „Safari”, najnowszym filmie legendarnego reżysera, kamera jest skupiona głównie na myśliwych, nie na ich zdobyczy. – To była moja bardzo świadoma decyzja. Chciałem uniknąć „zwykłego” materiału, stylu, do którego jesteśmy teraz przyzwyczajani w filmach przyrodniczych albo łowieckich, w których padające zwierzęta są filmowane na zbliżeniach lub w spowolnieniu – mówi Seidl.

- Nasz wzrok jako widzów powinien raczej towarzyszyć ludziom, którzy polują, co w pewien sposób łączy nas z nimi, także emocjonalnie. Widz powinien podążać i doświadczać polowania z punktu widzenia myśliwego – dodaje.

"Zabijanie i intymność między ludźmi"

W „Safari” kilkukrotnie odnosimy wrażenie, że akt zabijania współtworzy intymność międzyludzką. Czujemy się żywi tylko kiedy zabijamy? - Tak, wcześniej tego nie doświadczyłem – odpowiada Seidl.

– Znałem myśliwych, którzy zabijali zwierzęta, ale nie pary czy członków rodziny, którzy obejmowali się, całowali, gratulowali sobie nawzajem po zastrzeleniu zwierzęcia. Akt zabijania stanowi dla nich moment uwolnienia emocji. W ten sposób mój film stał się filmem o zabijaniu. To zabijanie jako akt żądzy, bez wystawiania siebie na niebezpieczeństwo – zaznacza.

"Afryka to piękno i koszmar jednocześnie"

Im dłużej trwa film, poza białymi myśliwymi, polującymi na grubą zwierzynę, widzimy coraz więcej Afrykańczyków, na przykład pracowników rzeźni.

Tematem filmu jest myślistwo, konkretnie polowanie w Afryce jako wakacyjna aktywność. Lokalna ludność stanowi część tej aktywności. Oni tropią i zauważają zwierzynę – swoją drogą zawsze są pierwsi i robią to szybciej niż jakikolwiek biały przewodnik – oni też przetwarzają martwe zwierzęta. Specjalnie nie udzieliłem im głosu, żeby pokazać jaką pozycję zajmują: są pracownikami na myśliwskim ranczo i towarzyszą białym myśliwym na polowaniu. To ich praca, za którą otrzymują wynagrodzenie. Ale nie mają głosu – tłumaczy reżyser.

Afryka nieustannie wywiera na mnie ogromne wrażenie i fascynuje mnie. Ten kontynent uosabia piękno i koszmar jednocześnie. Uderza nas tu przeszłość, którą można odczuć w ciągle nowych historiach. To niekończąca się opowieść o wyzysku i podboju – mówi Seidl.

Jego najnowszy film „Safari” w kinach już 8 września. Dystrybutorem jest Against Gravity.